...Przez ostatnich parê miesiêcy nic innego nie powtarzam tylko Maroko, Maroko, Maroko...
Chcê zobaczyæ Maroko - krainê zachodz±cego s³oñca z wielk± tradycj±, jak± kryje w sobie MAGHREB.
Jak wygl±daj± fessi - rdzenni mieszkañcy Fezu? Dlaczego Casablanca jest bia³a, Fez niebieski, a Marrakesz rdzawo czerwony..? Czy d³oñ Fatimy naprawdê chroni przed z³ym spojrzeniem..? Kto to jest Imam i gdzie jest B³êkitna Brama do miasta Fez?
To i tysi±c innych pytañ mam w g³owie ka¿dego ranka.
Pisa³am pracê dyplomow± o twórczo¶ci P. Klee. By³ dla mnie cz³owiekiem niezwyk³ym. Twierdzi³, ¿e pobyt w Kairuanie odmieni³ jego ¿ycie. Hm... ja z Kairuanu uciek³am po dwóch godzinach. Panowa³ tam niezno¶ny upa³ i wszêdzie unosi³ siê s³odki zapach miêsa przemieszany z zapachem przypraw, kurzu i wody koloñskiej. Nie wiem ile by³o stopni, ale my¶lê, ¿e ponad 50 zapewne. To typowe dla tego miasta. Tu lato bywa, tak gor±ce, ¿e nawet tubylcy chowaj± siê do pó¼nego popo³udnia w ch³odnych murach. Jechali¶my na dworzec taksówk± przez g³ówn± ulicê tego ¶wiêtego miasta. Mijali¶my same sklepy miêsne, które prawie na samej ulicy prezentowa³y, na prostych hakach, swój towar. Miêdzy sklepikami rze¼ników by³y jeszcze typowo mêskie kawiarnie - gwarne od samego rana i zak³ady fryzjerskie, równie¿ dla mê¿czyzn.
Co by³o dalej - Medina. Piêknie, bia³o - b³êkitna... Inna od tej w Sousse, czy w Tunisie. Kto¶ gdzie¶ nas goni³, bo nie kupili¶my dywanu... Zupe³nie nierealne miasto. Na soukach, wielkimi i starannie u³o¿onymi kopczykami l¶ni³y w s³oñcu ca³e tuziny nugatów, cha³wy i daktyli.
Bramê obok ozdabia³a stara krata, w±ska uliczka wci±gnê³a nas... Jeden, drugi, trzeci zak³ad fryzjerski i golarz. Dyskretnie zagl±damy do ¶rodka - stary mistrz fryzjerstwa ¶pi na swojej toaletce.
Parê kroków dalej widzê piêkne dywany i tkaniny w ogromnych belach. Chwilowo nacieszy³am oczy, ale i tak nadal czu³am ten zapach, którego nie mog³am znie¶æ. I to nie sam zapach wygna³ mnie Kairuanu. W tym ¶wiêtym mie¶cie... czu³am siê zupe³nie sama. Sama i zagubiona w labiryncie ¶lepych uliczek. By³o mi gor±co, potwornie gor±co i duszno. To dziwne prze¿ycie byæ sam± w mie¶cie. Nie widzia³am tam ani jednego turysty. G³eboki oddech z³apa³am dopiero w autobusie do Sousse. Nigdy tego nie zapomnê. Podobne doznanie prze¿y³am w Tunisie w samej Medinie, jednak tam pozosta³am znacznie d³u¿ej i my¶lê, ¿e i tak nie mo¿na tego porównaæ.
Hm... mo¿e Kairuan te¿ chcia³ mnie odminiæ? A ja siê nie da³am... Nie da³am rady i¶c dalej, nie chcia³am tej odmiany, nauki...
Dzi¶ my¶lê, ¿e to nie Kairuan mia³ mnie odmieniæ, lecz kraj, który tak naprawdê ju¿ dawno zna³am. Tak, zna³a go moja wrêcz gotycka wyobra¼nia. To w³a¶nie miejsce na ziemi, znaj± moje obrazy.
Nie raz ciê¿kie kazby i w±skie minarety by³y g³ównym tematem w moim malarstwie. Rdzawo czerwone mury i geometryczne meczety wraz z ca³± ornamentyk± i arabeskow± dekoracj± tworz± ten typ architektury, który sobie upodoba³am. Dlaczego w tych w³a¶nie obrazach operowa³am palet± barw typow± dla kolorystyki islamu? Przecie¿ jej tak naprawdê nie zna³am. Jednego jestem coraz bardziej pewna. Tym miastem jest Marrakesz! A mo¿e Fez..? A mo¿e po prostu Maroko. Dopóki tam nie pojadê, to nigdy nie przekonam siê, gdzie jest to moje miejsce.
Z wielk± ¿arliwo¶ci± po³ykam kolejne ksi±¿ki i przewodniki. Nie jestem w stanie czytaæ ju¿ prasy ani tej kobiecej ani tej bardziej powa¿nej. Nic tam dla mnie nie ma... Silny g³ód wiedzy jest tylko na t± jedn± per³ê, któr± rzucono na Atlas.
Kolejne pytania nie daj± spokoju. Mieszaj± mi w g³owie, tworz±c zlepek obrazów...
- Czy s³ynne garbarnie, w których wyprawia siê te delikatne skóry maj± rzeczywi¶cie tak intensywny zapach, ¿e mo¿na tam wytrzymaæ zaledwie dwie minuty? A zapach i tak przechodzi nam w ubrania i w³osy i jeszcze bardzo d³ugo przypomina o Fezie. Podobno Fas-El-Bali ma 9400 krêtych, ma³ych uliczek w Medinie. I tylko starzy Fessi nie gubi± siê w niej. A w samych murach jest 300 meczetów. Francuzi twierdzili, ¿e ich s³ynna katedra Notre Dame mie¶ci siê we wnêtrzu meczetu Hassana. A Casablanca to chwila wytchnienia dla turysty przed dalszym krokiem w nieznane. Bo dalej to ju¿ nie bêdzie filmowo. Podró¿e sta³y siê czê¶ci± mnie samej - moim celem pracy, sposobem na ¿ycie. W¶ród utartych ju¿ dróg moj± pasj± jest szukanie w³asnych ¶cie¿ek. Spotkanie siê z w³asnym, zupe³nie osobistym ósmym cudem ¶wiata.
Obejrza³am film "Pod os³on± nieba" i w "Stronê Marrakeszu", aby byc bli¿ej, aby jeszcze bardziej zwariowaæ.
¦ni³am ju¿ o ogrodach Majorelle, do których uciekam przed ha³asem i zgie³kiem tego arabskiego miasta. A potem b³±dze po Medinie i trafiam do Mulaj Idris. Przynoszê ¶wiat³o... Podobno Marrakesz bez Djemma el-Fna by³by taki sam, jak ka¿de inne miasto arabskie. To marokañski mikrokosmos - jak tam jest? Czy to wytrzymam..? Dlaczego odczuwam od d³u¿szego czasu tak siln± potrzebê wyjazdu do tego kraju? Dlaczego w³a¶nie tam, tak bardzo chcê byæ. Ci±glê czekam, aby poznaæ te nurtuj±ce mnie tajemnice. Gdzie j± odnajdê? Mo¿e pod murami czerwonej Kazby, która o zachodzie s³oñca zdradza nam ca³± tajemnicê nie tylko o czerwonym Marrakeszu. A mo¿e na placu straceñców, gdzie wieczorem kurtyna idzie w górê i zaczyna siê jedno z najbardziej fascynuj±cych przedstawieñ na ¶wiecie. Jest tam kuglarz, akrobata, znachor, magik, bajarz oraz nie jeden szaleniec, fakir, zaklinacz wê¿y.
Czytaj±c wiele bogatych opisów o Djema el-Fna wydajê mi siê, ¿e to miejsce przenika w nas i wci±ga w sam ¶rodek, z którego ju¿ nie jest ³atwo uwolniæ siê. To omam, to magia, szaleñstwo i zupe³nie inny ¶wiat. ¦wiat Maghrebu z islamskimi zabytkami i berberyjskimi domami i czerwon± pustyni±. Gdzie nad Oceanem Atlantyckim lato nigdy nie jest a¿ tak upalne, a zima zimna. Czasem tylko wiej± od Sahary bardzo silne wiatry Sirocco lub szergi, które dla Berberów s± zupe³nie normalne. Wtedy tylko ich cia³a dok³adnie opatulone s± w ró¿norodne tkaniny - widaæ tylko oczy.
...Jak wszystko zrozumieæ i uwierzyæ... czytam coraz wiêcej i co chwilê poszerzam swoj± wiedzê o tym tajemniczym ¶wiecie. Czy uda siê go pokochaæ..? A mo¿e bêdzie dla nas czym¶ nie do zniesienia..? A je¿eli to prawda, ¿e to kraj jak z bajki tysi±ca i jednej nocy, gdzie ju¿ o samym gwie¼dzistym niebie mo¿naby pisaæ ca³e tuziny ksi±¿ek. Poch³ania mnie ca³±. Nie ma dnia, abym nie my¶la³a o Maroku. Z jednej strony mnie przera¿a, a z drugiej fascynuje. Wiem, ¿e woda z kranu to nie dla nas i minimum sanitarne to podstawa! Czy mo¿na spokojnie i bez obawy je¶æ na Djema el-Fna? Hm...
Osatnio czyta³am wspania³y opis pewnego Francuza, który powiedzia³, ¿e nie sposób na Djema el-Fna nie wypiæ chocia¿ szklanki najlepszego na ¶wiecie soku z pomarañczy. To i tak jest ca³a uczta!
...A kiedy dane mi bêdzie zobaczyæ ma³y Szefszawan, który ju¿ w górach Rif prowadzi zupe³nie inne ¿ycie. Tu tradycyjna barwa muzu³mañska jest na ka¿dym kroku - to b³êkit! Tu nikt siê nie spieszy, nawet w Medinie ulicznie sklepikarze nie pracuj± zbyt szybko.
A Tanger, Tetuan, Safi nad samym oceanem. I jeszcze stolica Maroka - Rabat, gdzie nie ma wielkomiejskiego gwaru. Czy to nie dziwne..? Spokojna stolica w kraju arabskim... co jeszcze?
Na pewno to, ¿e mury obronne w Marrakeszu to a¿ 200 bram. A meczet Kutubijja, a w³a¶ciwie jego minaret liczy sobie 70 metrów wysoko¶ci. Nie wiem jeszcze ile jest meczetów w samej Medinie w Marrakeszu. Domy¶lam siê, ¿e uliczki s± bez nazw, poniewa¿ na ¿adnej mapie oprócz g³ównych ulic nie uda³o siê nie wiêcej znale¼æ. No tak, przecie¿ Medina w Fezie lub Marrakeszu nie doczeka³a siê jeszcze sensownej i dok³adnej mapy. Bo po co..? Tubylcy wiedz± wszystko o swoim mie¶cie, a turysta podobno ma pytaæ, bo i tak siê zgubi w tym ca³ym labiryncie ¶lepych korytarzy i uliczek.
Wiem, ¿e dla markañskich dzieci trzeba mieæ cukierki lub d³ugopisy, ¿e lepiej ¿ywiæ siê tam, gdzie na w³asnych oczach powstaje zamówione danie, ¿e ka¿dy souk w centralnym punkcie ma swój meczet. A sklepy pogrupowano wed³ug ¶cis³ej hierarchii, ale to kropla, ma³a kropla w tym wielkim morzu.... Coraz bardziej poch³ania mnie ten kraj, przyci±ga zapachem, osza³amia. Kolorem ujmuje wielkimi meczetami, medresami, kazbami.
Nie wiem, czy to Maroko mnie poch³onie do reszty. Odmeni, nauczy inaczej ¿yæ, malowaæ, my¶leæ... Jak na razie wszystko idzie w t± w³a¶nie stronê...
Hm... E. Delacroix mówi³, ¿e Marrakesz to taka intensywno¶æ ¶wiat³a, barw, a do tego jeszcze kolorów, ¿e nawet nei móg³ sobie teog wyobraziæ. Po wizycie napisa³: "Ka¿dy róg ulicy tego miasta zas³uguje na obraz".
A nie jeden podró¿nik twierdzi³, ¿e lepiej sprytnie wkomponowaæ siê w ten olbrzymi t³um ludzi inaczej czujesz siê, jakby za chwilê mia³ Ciê kto¶ zje¶æ. No có¿... Je¿eli bêdzie trzeba to ubiorê na siebie hid¿ab - grunt abym mog³a z samego rana, kiedy na horyzoncie pojawi± siê pierwsze promienie wschodz±cego s³oñca, us³yszeæ przenikliwy i na wskro¶ zapadaj±cy w pamiêci g³os muezina. Potem wystarczy wzi±æ g³eboki oddech i zanurzyæ siê w tym jednak "dziwnym" ¶wiecie. Zgubiæ i ponownie odnale¼æ....
| Dar - to tradycyjny dom miejski |
| D¿amal - to wielb³±d |
| Bab - to brama |
| Szaria - to ulica |
| Maghreb - to moje miejsce... |
Ten tekst napisa³am w 2005 roku. Od tamtej pory odwiedzi³am Maroko kilkana¶cie razy...
|